Login:   
 
Hasło:   
 
zarejestruj się
loguj
Sobota, 22.11.2008
2005-04-04

LACRIMOSA DIES...

Podczas tych dwóch dni, kiedy duchowo towarzyszyliśmy Ojcu Świętemu w ostatecznym dokonywaniu się dzieła Jego życia, mieliśmy poczucie głębokiego smutku, jednak jednocześnie pewnego spokoju. ...w końcu żaden inny, współczesny nam człowiek i najprawdopodobniej prawie nikt w historii świata, nie wypełnił swojej misji tak dobrze i tak pełnie jak właśnie On, a na Jego odejście byliśmy stopniowo przygotowywani.

Jednak wiadomość o tym, iż Pan Go powołał do swojego Królestwa, wywołała ludzkie poczucie osamotnienia, pustki, może również zagubienia..., z którego wcześniej mogliśmy nie zdawać sobie sprawy. Straciliśmy Pasterza, który nas prowadził. Wszyscy Polacy, bez względu na to jak bardzo wierzący w Boga i jak blisko identyfikujący się z Kościołem, stracili ważny punkt odniesienia, bez Niego poczuliśmy się słabsi. Pomimo wiary Chrześcijan w życie wieczne, pomimo wyobrażenia, iż sam Chrystus przywitał Go z otwartymi ramionami u bram Nieba, tego zwykłego, ludzkiego smutku nie sposób pohamować.

Jego odejście było ważnym świadectwem... - pokazał nam faktyczną wartość życia ludzkiego, którego integralną częścią jest cierpienie. Jesteśmy teraz bogatsi o to doświadczenie.

Wśród oświadczeń dotychczas wygłoszonych wyróżnia się oświadczenie prezydenta G.W.Busha, w którym - w pięknych słowach - podkreślił, iż Papież był synem Polski, był też bardzo ważną postacią dla Stanów Zjednoczonych. Słowa te były podniosłe, prawdziwe i ważne, jednocześnie jednak niosły z sobą pewne ukryte przesłanie... - Polska straciła najważniejszego swojego przedstawiciela i obrońcę na arenia świata doczesnego.

Michał Chyczewski

Prezes FREE
Realizacja: ideo   powered by Edito CMS